- Czyż nie wiesz, mój synu, jak mało trzeba rozumu do rządzenia światem? (Axel Oxenstierna) Antiqua, quae nunc sunt, fuérunt olim nova. - To, co jest dziś stare, było kiedyś nowe. Antiquus amor cancer est. - Stara miłość jest jak rak. (Petronius) Áquila non cápit muscas. - Orzeł nie zajmuje się łapaniem much. "Jak Się Nie Ma Co Się Lubi" — laulnud Rest Dixon37 "Jak Się Nie Ma Co Się Lubi" on lugu, mida esitatakse poola keel-l, mis avaldati 21 detsember 2016 plaadifirma ametlikul kanalil - "smokestorygroup". Avastage eksklusiivne teave "Jak Się Nie Ma Co Się Lubi" kohta. Wszyscy mają różne szanse, każdy urodził się nagi Nie mówię tu o warunkach, a o dobrych chęciach Też do czego się poczuwasz i do czego masz fach w rękach Nie czekałem, bo wiedziałem, że osiągnę swoje cele Mając swoje w głowie tak się wyśpię, jak pościelę Co cię denerwuje, że ktoś ma lepiej od ciebie Jest jak jest Tu zycia smak czujesz przez stres R.E.S.T. Jesteś w porządku nie ma co się trzęść! Słyszałeś top na całe życie Rest wjeżdża tu solo Daj Boże, ty czujesz dreszcz Dla podwórek treść Dla dobrych maniurek Dzieciaków co maja pod górę I gubią sens Chłopaków co za murem przez życie chcieli biec Wiem jak to jest — chanté par Rest Dixon37 "Jak Się Nie Ma Co Się Lubi" est une chanson interprétée sur polonais sortie sur 21 décembre 2016 sur la chaîne officielle du label - "smokestorygroup". Découvrez des informations exclusives sur "Jak Się Nie Ma Co Się Lubi". Entdeckt wien dëst Lidd geschriwwen huet. Fannt wien de Produzent an Direkter vun dësem Museksvideo ass. "Jak Się Nie Ma Co Się Lubi" Komponist, Texter, Arrangement, Streaming Plattformen, asw. "Jak Się Nie Ma Co Się Lubi" ass e Lidd op polnesch opgefouert. "Jak Się Nie Ma Co Się Lubi" gëtt gesongen Rest Dixon37. A nie pompowanie kto tu jest najlepszy To materiał, który aż w serduchu się nie mieści Zalewa dzielnice, klatki, podesty To ten rap, polski rap na rejony 24h bujają się bloki 24h bądź pozdrowiony Śląsk, WWA, Ganja Ma i Dixony (GMB) Zanosi się na mgłę Po omacku biega lud Kradną z otoczenia tlen Jak gram fety posmak snu Cień tu bsCEa. [Zwrotka 1: Michrus Dixon37]Są na świecie rzeczy o których nie zapomnę:Zdrada, kłamstwo, niszczyciele wspomnieńJedno to wybaczyć, a drugie to pamięćBólu nie ma w sercu, na sercu jest znamięLudzi pomawianie to też jakaś chorobaSzuj kombinacje jak pakty MołotowaKurwa nietypowa, drugą kurwę kopiowałNie przejmować się za wiele, aby nie zwariowaćMiałem cel tam jakiś, kiedyś go obrałemPierwsze ważne myśli, te myśli dojrzałeBył plan jak dar i zajawaKtoś zatruł idee - skończyła się zabawaTo nie defilada ani mordo-egzekucjiNie będzie tu rozliczeń, nie będzie rewolucjiPrzyjdzie na to moment, przyjdzie na to czasTyle na ten temat, cześć i nara, ciach[Refren] (x2)Nikt Ci tego nie zapomniA po stracie każdy mądryDobra rada: bądź ostrożnyI wyciągaj szybko wnioski[Zwrotka 2: Rogal DDL]Pewnych rzeczy nie da się zapomniećWażne tylko żeby kurwa się podnieść (ta)Jak upadniesz, ta, masz coś do mnie?To się pierdol, powiem kurwa nieskromnieW nocy trąbie, rano zombieKiedyś kurwa mać się tym strącęWiem tyle, co ty, też błądzę (też błądzę)Szukam nocy, wciąż razi mnie słońceWładza, wpływy, pozycja, pieniądzeKurwa mać, w dalszym ciągu nie sądzęChoć niektórzy, to fascynująceLecą za tym, jak jebane psy gończeNonsens, wyjebane mam w lastrykoCyrkonie, tombaki, branie na litośćRapowo się czuję, bardzo ostry banditoTo byłoby na tyle, pozdrówki, finito[Refren] (x2)Nikt Ci tego nie zapomniA po stracie każdy mądryDobra rada: bądź ostrożnyI wyciągaj szybko wnioski[Zwrotka 3: Rest Dixon37]Tak, tak, to prawda, potrafię wybaczaćCo nie znaczy, że zapomnę jak baranów masaTyle zasad i każdy się ich trzymaDlaczego tylu ziomków pozjeżdżało na kryminał?Chwila (chwila) nieuwagi różnie bywaPatrz gdzie stawiasz nogi, bo może być minaRzeczywistość jest jak gruba lina co szyje owijaNie jeden wymiękł francuch, chlasty walił po żyłach (ciach, ciach)Leżysz w krwi, nikt Ci tego nie zapomniWięc nie pal frana, w czas oddawaj, system niezawodny50 (na 50) tu działkuj się z ziomeczkiemJak razem żeś coś robił nie zapomnij to konieczniePięknie mogłoby tu się żyćAle spłacasz 30 lat za kwadrat gruby kredytI nie zapomni o tym komornik ani bankChoć bardzo dobrze wiem, że byś tego chciał[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska] [Zwrotka 1: Kafar Dixon37] Mimo że kłody pod nogi wciąż rzucane są tu Nic to nie da, bo trudności były od początku Nikt już nie zatrzyma siły polskich bloków W szoku, ilu po drodze odpadło kotów W szoku, jak do przodu w Polsce poszedł HH Dla dzieciaków szansa, żeby się pokazać Dla mnie to zajawka, prawda no i pasja Którą wciąż zarażam dzieciaki na klatkach Jak tu się nie jarać, skoro moi ludzie ze mną Trzeba działać i zarabiać razem pieniądz Zostawiona niemoc, marazm już za nami Ile można pić, ta, ile można palić Serce jakieś większe, lepsze i gorące Od kiedy mam syna i wspaniałą żonę Jest dla kogoś żyć, jest, o co powalczyć Kończę zwrotę, elo, na dzisiaj wystarczy [Zwrotka 2: Profus PPZ] Jak tu się nie jarać, skoro poszło to tak na przód A wróżyli nam porażkę, nim ruszyliśmy do marszu Prognozy były straszne dla tych, co na ławce w daszku Siedzieli stale jakby utknęli w potrzasku Tonący w pijaństwie, kołujący wciąż na nastuk Aby udźwignąć mentalnie życie w bagnie jakoś na skrót Tutaj nim lanie spuszczą z osiemnastu pasów Ty popadniesz w konflikt z prawem i podpadniesz państwu W całym szaleństwie kreują bezczelnie nastrój Że się albo poddasz chętnie, albo biernie temu draństwu I tak jest wszędzie, choć byś był na świata krańcu Szukaj natchnienia codziennie, tylko tak rozerwiesz łańcuch Robię co lubię, wciąż daleko do plaży A jednak odnajduję się, choć nie wiem co się zdarzy Jak się nie jarać, gdy znów widzę setkę twarzy I słyszę jak powtarza teraz z nami każdy [Refren x2: Kafar Dixon37] Jak tu się nie jarać? Jak tyle nam wyszło Nie ma co się martwić, pyknie co ma pyknąć Jak tu się nie jarać? Lecisz z nami brat Jak tu się nie jarać? Powiedz jak, powiedz jak [Zwrotka 3: Arczi Szajka] Co w tym życiu ważne, co cieszy mą mordę Ostatnimi czasy bardzo zajawiam się sportem To, co dobre biorę, na resztę nie patrzę Nie wiem jak Ty ziomal, ja o lepsze jutro walczę Preferuję matę, także czasem klatkę Choć kontuzje meczą, to jaram się tym bardziej Tak jak zawsze raper, nie pieniądza blaskiem Normalny chłopak z dzielni z mega porytym kaskiem Da się to ogarnąć, choć nieraz czasu brak, bo Nagrywam płytę z ziomkiem, co jest największą pasją Jaram się tym bardzo, bo jak się tym nie jarać Ty trzymasz płytę w ręku, jakbyś trzymał Oskara Całe serducho wkładam dziś na płycie Kafara Jest wspólna zajawa, [?] zapierdala A Ty nam nie przeszkadzaj, od naszych rzeczy wara Panaceum 2, ten materiał sprawdzaj, nara [Zwrotka 4: Bonus RPK] Źródło inspiracji dostrzegam gdzie nie spojrzę Lokalizuję cel, do realizacji dążę Czy jaram się tym? Owszem, jak dobrym towcem Zdarza mi się najebać, choć się staram być sportowcem I ostro zapierdalać na treningi, by weszło w zdrowie Wyniki z czasem widać gołym okiem W sobie odnaleźć moc to jest sztuka Sama do drzwi puka, popatrz i posłuchaj Wokół drogowskazy, przykłady różnych okoliczności Przekaz numer jeden, wyciągnięty z całości By nie tylko w teorii zawitał, a w praktyce W siebie wiara przy efektywnej taktyce I jak tu się nie jarać, gdy z pasją ludzi widzę Dalej z planem płynę, chcesz, to rzucaj kotwice Każda motywacja dla mnie wyznacznikiem Sukcesów samych życzę, pozdrowienia, z farcikiem [Refren x4: Kafar Dixon37] Jak tu się nie jarać? Jak tyle nam wyszło Nie ma co się martwić, pyknie co ma pyknąć Jak tu się nie jarać? Lecisz z nami brat Jak tu się nie jarać? Powiedz jak, powiedz jak [] [Refren: Kali] Powiedz, co u Ciebie ziom Zakopałeś czy kupiłeś broń? Chłodny tak ten z betonu ląd Może kosztować życie błąd Powiedz czemu tak kocham to Miasto a w nim setki bitych pion Dla swojaków otwarty dom Zawsze podam Ci bracie dłoń [Zwrotka 1: Kafar Dixon37] KZK w odsłuchach - to z ulicy wieści A nie pompowanie kto tu jest najlepszy To materiał, który aż w serduchu się nie mieści Zalewa dzielnice, klatki, podesty To ten rap, polski rap na rejony 24h bujają się bloki 24h bądź pozdrowiony Śląsk, WWA, Ganja Ma i Dixony [Zwrotka 2: GMB] Zanosi się na mgłę Po omacku biega lud Kradną z otoczenia tlen Jak apetyty posmak snu Cień tu daje mur Wszystko na ostatni rzut Pod nogami kruchy lód Zawsze strong in the hood To do powodzenia klucz jest To towar ten co zwala w moment z nóg Cię Pionę tu wysyła Ganja Maffija Ze śląskiej dżungli, gdzie czas się zatrzymał [Zwrotka 3: Rest Dixon37] Sam wiem najlepiej co mi ten beton dał Co zabrał tu bije moje serce Co ma być to będzie Od najmłodszych lat Powtarzał każdy z nas na oriencie Wychowałem się gdzie tysiące zakrętów Wiem Dix37 bez przypadku w jednym miejscu To dla tych co wierzyli w nas Tak jak was ukształtował ten z betonów las [Zwrotka 4: Kali] Nieśmiertelne wersy godnie niosą się przez beton Ja powracam do koneksji, gdzie na dalszym planie żeton A Ty weź stul ryj, ciągle nie patrz mi na ręce Wszystko płynie, panta rhei, Kali prawdziwy MC Idę gdzie szczęście, choć droga kręta nieraz Pojmuję lekcję, ręce składam do nieba Rozpoznaj sekcje bez fałszywych tonacji Ganja Mafia, Dix 37, dużo farta dla braci, elo [Refren: Kali] Powiedz, co u Ciebie ziom Zakopałeś czy kupiłeś broń? Chłodny tak ten z betonu ląd Może kosztować życie błąd Powiedz czemu tak kocham to Miasto a w nim setki bitych pion Dla swojaków otwarty dom Zawsze podam Ci bracie dłoń [Zwrotka 5: Ruby] 19h to kondycja jak na maraton Czy gonisz czy spierdalasz, mimo wszystko żwawo Burki szczekają, ale my jak duchy W labiryncie ulic traf do domu nie do puchy Miejska dżungla, diamenty z betonu Podobne historie u Fonosów i Dixonów Ziomuś, przesyłamy pozdrowienia Ganja i Dix – klasyka podziemia [Zwrotka 6: Michrus Dixon37] Trochę ponad już 3 dychy, dobrze słyszysz Ursynowskie blokowisko i zapach ulicy Przeszywa me serce, z dumą po całości, brat Gdy wyjeżdżam w świat, dziwnie płynie czas Nie ma co, chce tu zostać jak najdłużej Tu jest moje miejsce i znaki na murze Tutaj jest to wszystko co bezgranicznie kocham Na gębie radocha, nie szlocham, za zdrowie browar [Zwrotka 7: FNS] To FNS, leci wers na osiedla Dix 37, pięć, łączy dźwięk, zajawka jedna To trawka i hip-hop, nie plastikowe disco Nie wszystko wygląda tak samo, kiedy jest blisko Rzucam sort, seria bomb znów na ulicę Zapłaci mi las rąk, leci buch na dzielnicę Rzeka słów, po streecie płynie gęsto Ty bierz to, wie tylko Bóg czy dobrą idę ścieżką [Zwrotka 8: Saful Dixon37] Serwus morda, chcesz wiedzieć co u nas? Słuchaj Dix pocztówka, dla Ciebie z WWA Czas biegnie naprędce, jak bęben na setce Nadzieja na szczęście, a coraz mniej kręcę Jest pięknie po horyzont piachu z cementem Osiedla codziennie skąpane w oriencie Tyle u nas, bez zamułki, tak Ci powiem Od Safula masz, pozdrówki z betonowej [Refren: Kali] Powiedz, co u Ciebie ziom Zakopałeś czy kupiłeś broń? Chłodny tak ten z betonu ląd Może kosztować życie błąd Powiedz czemu tak kocham to Miasto a w nim setki bitych pion Dla swojaków otwarty dom Zawsze podam Ci bracie dłoń [] [Intro] [Kafar] Bliżej niż myślisz, niż ci się kurwa wydaje [Saful] Tuż za tobą, ta ChWDP [Chorus: Miodu] Więcej niż gram, mocniej niż gun Daje tobie to co daje siłę nie tylko nam Mówił ci pan, że nie możesz być sam To wszystko jest bliżej niż myślisz [Verse 1: Kulfon] Dixon, Włodi życiowa zajawa Ulice Ursynowa, Mokotowa i Służewca bloki Tu od lat dzieciaki pod dźwięki muzyki Zapisują kartki słowami Karmiąc dusze przemyśleniami Uczą się żyć chodząc ulicami Wciąż walczą z przeciwnościami losu Z ciągłym brakiem sosu na godne życie Wasza żyła złota jest bliżej niż myślicie Niestety ludzka głupota nie zna granic A w tym życiu nie ma nic za nic Właśnie dlatego czasem na chwilę Trzeba stracić wszystko By móc zrozumieć jak szczęście jest blisko nas Ty o tym wiesz, nie możesz poddać się bez walki Musisz wykorzystać dany ci przez Boga czas To dzięki Bogu twoja droga dawno temu Została zapisana w gwiazdach na niebie Bóg jest bliżej niż myślisz, on jest obok ciebie W każdej chwili wiara w jego obecność dodaje mi chęci To na skutek jego woli świat się kręci [Verse 2: Michrus] Bliżej jest niż myślisz ta największa miłość Bliżej jest niż myślisz pozorna uczciwość Bliżej jest niż myślisz wyciągnięta dłoń By pomóc ci, byś naprawił w końcu błąd Nie przegap szansy którą da ci los Uwierz w swoją moc, nie mów szansie dość Zbyt dużo jest już ludzi, którzy w dupie mają to Czy piąć się w górę czy spaść na dno Ograniczam swoją ufność tylko dla najbliższych Patrząc w oczy czuję, że nie dbają o korzyści Bliżej niż myślisz jest ten najwyższy Bliżej niż myślisz są ci najbliżsi Bliżej niż myślisz jest największa strata Możesz tonąć w ścianie smutku choć mijają lata Bliżej niż myślisz jest największe szczęście Szczęście i miłość zawsze jak najwięcej [Chorus: Miodu] (x2) [Verse 3: Włodi] Jeśli jesteś ćpunem i kujesz strunę Pierwszą garść rzucasz na własną trumnę Mówisz jebać to i tak kiedyś umrę To jest pewne, to jest bliżej niż myślisz Jeśli grzejesz puchę karzą czuć ci skruchę A ty czujesz się jakbyś miał przy skroni lufę Z każdym dniem jesteś bliżej wolności jak Scofield Wątpisz, to jest bliżej niż myślisz Jeśli jesteś suką i z wyrachowaniem Kłamiesz, że jesteś tu tylko dla mnie Ja czuję, że chcesz hajs i wszystkich facetów Chyba to się wyda to jest bliżej niż myślisz Jeśli jarasz się rapem i masz zajawkę Zamiast bić szyby wolisz zapełniać kartkę Szlifuj flow, oryginalność, punche Braciszku z fartem, to jest bliżej niż myślisz [Verse 4: Saful] Myślisz, że lubię tę polską wadę Każdy narzeka na wszystko Każdy chce być szczęśliwy Ale nawet gdyby szczęście do nas przyszło My nie poznamy wręcz powiemy mu idź stąd Nieświadomi tego jak było blisko Marzenie było i marzenie prysło Przytłacza ciebie ta rzeczywistość Masz wszystko lub nie masz niczego Tu właśnie jest piekło i niebo Jesteś wolny więc korzystaj z tego Buduj swoje a nie burz cudzego Masz wiarę więc nie trać nadziei W każdym momencie możesz życie zmienić Na lepsze (a jak) to chyba proste Niestety możesz też zmienić na gorsze I wie o tym dobrze niejeden Na przykład z Rakowieckiej 37 Spytaj tych co wiedzą o przemyślenia Posłuchaj co mają do powiedzenia Jest cienka linia, która łączy wszystko Czegoś pragniesz, czegoś mocno chcesz Gdzieś to jest, a ty nie wiesz gdzie Gdzieś to jest, nawet nie wiesz jak blisko [Verse 5: Kafar] Trudno pisać tak na świeżo teraz mi te wersy Bo 24 godziny nie minęły Jak dwóch dobrych chłopaków pokręciły mendy I tak jest bez przerwy a wszystkiemu winien hajs Winne dzięgi, każdy próbuje się odkuć Jebać psy duży Dix życzę udanych zarobków Szczęśliwych powrotów do rodzinnych domów Gdzie wciąż wita mnie twarz kochanej mamy Bez której nie dałbym na pewno tu rady Dużej patrzeć na świat szary I dlatego staram trzymać się od tego syfu z dala Jak tylko ten syf trzymać się pozwala Ze skrajności w skrajność nie popadam Nie zamknę się w domu, rap to siła tych rejonów Ile jeszcze wokół ziomuś ile jeszcze tego nie wiesz Nie oglądaj się na innych, nie, patrz na siebie, ChWDP [Chorus: Miodu] (x2) [Refren: Rest x2]Elo, ławki, bloki, klatki, rejony, rewiry, bramy, wariaty, wariatkiKielooooon do dna, w górę łapy, wasze zdrowie, ulica ma się dobrze[Zwrotka 1: Saful]Nie o dupach, nie o złotych łańcuchachUliczny rap nie upadł, masz go tutajSłuchaj, dzieciak, co by się nie działo będziesz wiedziałKtoś już to przeżył i ktoś chce cię wspieraćSam pamiętam, od rzeczywistości desantAlko, narko, awantury, gleba, jazda ciężkaKto ci poda rękę, że byś się pozbierałA kto dalej czeka że byś sypał i polewałJestem stąd, tu skurwysyny tracą trybyJeśli choć jednym słowem dotkną mojej rodzinyTu kariery przypałowców zawsze wcześnie się kończyłyZdążyli się powalić nim porządnie zarobiliJesteś stąd to widziałeś to nie razUlica tobie daje i ulica ci zabieraUlica ludzi karmi i ulica ich pożeraWybierasz czy chcesz się stąd wybić czy tu umierać[Zwrotka 2: Michrus]Lata lecą, my tu dalej (dalej) swojeMasz tu czysty rap (rap) nie disco przebojeBrat, taak, dalej będę robił rap, ten rap, z braćmi rapTen uliczny rap, on nie zginie w tłumieO to się nie martwię, jest prawdziwy takJak strzał prosto na jaźwę, jest prawdziwy takJak to co widzisz w okół, 24 na dobę, od zmroku do zmrokuMuza bloków, z gór pomorze, od Odry do BuguMuza klubów, muza największego bruduZawsze da coś więcej niż popowe hityOd ciebie już zależy ile z tego ziomuś chwyciszKażdy tekst ma przecież gdzieś przesłaniePosłuchaj go uważnie, może swe tabu przełamieszDix37 rap, Ursynów, Mokotów znasz z OZNZ i na całe życie lotu[Refren: Rest x2]Elo, ławki, bloki, klatki, rejony, rewiry, bramy, wariaty, wariatkiKielooooon do dna, w górę łapy, wasze zdrowie, ulica ma się dobrze[Zwrotka 3: Kafar]Kiedy patrze na to wszystko widzę kurwa gruby przemysłDlaczego to-nie-my, sami tego nie wiemyGdzie ten hajs? gdzie? gdzie pieniądze nie z tej ziemiNie po to to gram brat i świat tego nie zmieniNie po to to gram brat, by tu nic nie zmienićI ten kto mnie zna kto był świadkiem moich przeżyćPotwierdzi nie raz kafar dx zjadł na tym zębySzczery rap WWA dla osiedli, nie okłamuj dzieciI szanuj odbiorce, w Polsce robię forsę ciągły progressMące powiedziałem NIE dawno temu, alko więcej dorzuciłoNiż rozwiązało problemów (ouuu) dx37 szkoła stara (ouu) pseudoprawilniakom mówi "nara", młodzi myślą dzisiajTylko o hasztagach, hip-hop to ulica, illegal pozdrawiam[Zwrotka 4: Rest]Na ulicy krew za krew, krew, trzecia płyta, dalej bawełnianyDres pięść sama się zaciska, kiedy łapie mnie wkurwienieBiorę wdech a w myślach, znowu popełniam grzech bo szczęście mnie gdzieś mija, chciałem żonę mieć i synaTe plany to kurwa kpina, trzydzieści na karku (elo) strzeliło jak jedna chwila, czas zapierdala coraz szybciej nie chce się zatrzymać, a Bóg trzyma wciąż w opiece ekipę co jak rodzinaOsiedlowe akcje co chcesz o nich wiedzieć, trzeba być z nami, robić to że by wiedzieć, osiedlowe akcje tak samo dzisiaj jak wcześniej, gnoje nie chcą siedzieć już na ławce, a w mercedesie, będzie dobrze dzieciak, ten numer podnosił na duchu, będzie dobrze, dobrze jest w tym betonowym buszu, z dala od cugu, z dala od brudu, z dala od tłumu, robię tu swoje i nie oczekuję cudów[Refren: Rest x2]Elo, ławki, bloki, klatki, rejony, rewiry, bramy, wariaty, wariatkiKielooooon do dna, w górę łapy, wasze zdrowie, ulica ma się dobrze[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]

dixon37 jak się nie ma co się lubi tekst